W naszej Bibliotece już od dłuższego czasu dzieci "uwalniają wiosnę" podczas zajęć plastycznych, ale ona ciągle gdzieś się plącze i dojść nie może. Trzeba jej kupić rolki, czy może jeszcze jakiś szybszy pojazd? Co zrobi jeden krok w przód, to znów dwa kroki do tyłu. I cóż mamy począć? Zamiast zrywać kwiatki, musimy je sobie namalować. 

      Nasze dzieci nie mogąc doczekać się na wiosnę za oknami, namalowały ją sobie w formacie XXL. Ale żeby nie było tak prosto, robiły to nawet stopami. Ile później było kłopotu, kiedy się pomieszały skarpetki. Jedna para nawet zaginęła. Musieliśmy sporządzić rysopis i rozpocząć poszukiwania. Kiedy już nie było nadziei na odnalezienie, zadaliśmy kluczowe pytanie: Gdzie były ostatni raz widziane? Odpowiedź: Wkładałem je do kieszeni. O dziwo! Po sprawdzeniu, były tam, gdzie je ostatnio widziano. I tyle poszukiwań na darmo. 
      A propos wiosny. Pięknie namalowana, rękami, nogami, czym kto chciał- zawisła na naszej pomarańczowej ściance. No i znowu były uwagi oglądających nasze dzieło. A dlaczego bocian i słońce są do góry nogami? Ustaliliśmy z naszymi artystami, którzy malowali Panią Wiosnę jedną wersję: To wiosna staje na głowie, żeby do nas jak najszybciej przyjść. I to jest oficjalna wersja. Jednak znów rodzi się pytanie: Czy nasz portret w takim razie jest dobrze powieszony? Ale na to pytanie już sami odpowiedzcie :)

B.B.

malowanie wiosny2018

 

 

zdjecie0000...
zdjecie00001 zdjecie00001
zdjecie0000...
zdjecie00002 zdjecie00002
zdjecie0000...
zdjecie00006 zdjecie00006
zdjecie0000...
zdjecie00004 zdjecie00004
zdjecie0000...
zdjecie00005 zdjecie00005
zdjecie0000...
zdjecie00003 zdjecie00003
zdjecie0000...
zdjecie00007 zdjecie00007
zdjecie0000...
zdjecie00008 zdjecie00008